Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Dlaczego Albańczycy piją kawę po turecku? Historia ukryta w filiżance

Dlaczego Albańczycy wciąż piją kawę po turecku, choć Imperium Osmańskie zniknęło z Bałkanów ponad sto lat temu? Co wspólnego z kawą ma albańska gościnność i jak pito ją w czasach komunistycznej izolacji? Zapraszam na krótką podróż przez historię Albanii, tym razem z filiżanką kawy w ręku.

Dlaczego Albańczycy piją kawę po turecku? Historia ukryta w filiżance

Albania od ponad stu lat jest niepodległa, przez kilkadziesiąt lat pozostawała jednym z najbardziej odizolowanych państw Europy, a dziś jej kawiarnie pełne są włoskich ekspresów. Mimo to tradycja picia kawy po turecku wciąż jest tam obecna. Skąd się wzięła i dlaczego przetrwała tyle historycznych zawirowań?

Jeśli odwiedziliście Albanię, prawdopodobnie zauważyliście, że o znalezienie kawiarni nie trzeba się tam specjalnie starać. W Tiranie, Durres czy innych nadmorskich kurortach można bez problemu zamówić espresso lub macchiato. Włoskie wpływy widać na każdym kroku.

Jednak albańska kultura kawowa ma znacznie dłuższą historię niż obecność włoskich ekspresów. Żeby ją zrozumieć, musimy cofnąć się o kilkaset lat, do czasów, kiedy o losach znacznej części Bałkanów decydowano w Stambule.

Jak kawa trafiła do Albanii?

Historia kawy na Bałkanach jest nierozerwalnie związana z Imperium Osmańskim. Turcy rozpoczęli podbój ziem dzisiejszej Albanii w XIV wieku, jednak sama kawa rozpowszechniła się w imperium znacznie później. Napój, którego historia prowadzi nas przez Etiopię i Jemen, w XVI wieku zdobywał popularność w osmańskich miastach. W połowie tego stulecia kawiarnie działały już w Stambule. Z czasem nowy zwyczaj rozprzestrzenił się również na europejskie terytoria imperium.

Na Bałkany dotarły nie tylko ziarna, ale także charakterystyczny sposób przygotowywania kawy oraz kultura jej wspólnego picia. Kawiarnie stawały się miejscami spotkań, rozmów, prowadzenia interesów, a niekiedy również dyskusji politycznych. Co ciekawe, popularność tych miejsc nie zawsze podobała się osmańskim władzom. Kawiarnie budziły podejrzenia zarówno części środowisk religijnych, jak i rządzących, którzy obawiali się niekontrolowanych zgromadzeń. W XVII wieku podejmowano nawet próby ich likwidacji.

Nie przeszkodziło to kawie w zdobyciu trwałego miejsca w kulturze imperium, a wraz z nim również Bałkanów.

Filiżanka kawy, czyli albański sposób na spotkanie

Żeby zrozumieć, dlaczego kawa po turecku przetrwała w Albanii tak długo, warto przestać na chwilę myśleć o samym napoju.

W 2010 roku Aleksandra Zalewska opublikowała w czasopiśmie „Etnografia Polska” badania poświęcone tradycyjnej kawie po turecku wśród albańskich emigrantów w Polsce. Przeprowadziła wywiady z Albańczykami oraz obserwowała zachowania społeczne podczas pobytów w Albanii.

Z jej badań wyłania się interesujący obraz. Kawa jest nie tylko elementem codzienności, lecz także ważnym pretekstem do spotkań, podtrzymywania znajomości i rodzinnych rytuałów. Pije się ją podczas zwykłych rozmów, ale odgrywa też rolę przy szczególnych okazjach, takich jak zaręczyny czy uroczystości żałobne. Jeden z rozmówców Zalewskiej określił nawet kawę mianem „lekarstwa rozmowy”. Trudno o lepsze wyjaśnienie jej społecznej funkcji.

Co równie interesujące, tradycyjna albańska kultura kawowa nie była jednolita. W badaniach widoczne są różnice pokoleniowe, a także odmienna rola kawiarni i domowych spotkań. Dawne lokale stanowiły przede wszystkim przestrzeń męskiego życia towarzyskiego. Kobiety częściej spotykały się przy kawie w domach. To ważne rozróżnienie. Kawa łączyła ludzi, ale sposób jej picia odzwierciedlał również obowiązujące w społeczeństwie podziały i obyczaje.

Jak właściwie przygotowuje się kawę po turecku?

Tradycyjna metoda nie wymaga ekspresu, papierowych filtrów ani skomplikowanego sprzętu. Wystarczy bardzo drobno zmielona kawa, woda i niewielkie naczynie z długą rączką, nazywane po albańsku xhezve. Opcjonalnie dodaje się cukier, zazwyczaj jeszcze przed rozpoczęciem parzenia.

Całość powoli podgrzewa się na ogniu. Kiedy na powierzchni zaczyna tworzyć się charakterystyczna pianka, kawę zdejmuje się z paleniska i przelewa do niewielkich filiżanek. Fusy pozostają w napoju i stopniowo osiadają na dnie. Oczywiście istnieją różne sposoby przygotowywania takiej kawy. Nawet rozmówcy Aleksandry Zalewskiej podawali nieco odmienne przepisy.

Z perspektywy współczesnego miłośnika kawy speciality może to być interesujące doświadczenie. Zamiast czystego naparu z papierowego filtra otrzymujemy intensywną, gęstą kawę, której charakter zależy nie tylko od ziaren, ale również od stopnia zmielenia, proporcji i sposobu podgrzewania. To zupełnie inne podejście do parzenia niż to, które znamy z ekspresów ciśnieniowych czy popularnych metod przelewowych.

Imperium upadło. Kawa została

W 1912 roku Albania ogłosiła niepodległość, kończąc wielowiekowy okres osmańskiego panowania. Zmieniły się granice i instytucje państwowe, ale wiele codziennych zwyczajów pozostało. Tradycyjna kawa była już wówczas częścią miejscowej kultury. Nie trzeba było utożsamiać się z Imperium Osmańskim, żeby nadal przygotowywać ją w domu czy zamawiać podczas spotkań. Historia przybrała jednak kolejny, znacznie bardziej dramatyczny obrót.

Po II wojnie światowej Albania znalazła się pod rządami komunistycznymi Envera Hodży. Z czasem stała się jednym z najbardziej odizolowanych państw Europy. Gospodarka centralnie planowana i ograniczone kontakty handlowe wpływały również na dostępność produktów codziennego użytku. Wśród nich była kawa.

W badaniach Zalewskiej jeden z albańskich rozmówców wspominał, że w czasach komunizmu prawdziwa kawa była niedostępna. Zastępowano ją kawą jęczmienną, którą przygotowywano tak samo jak tradycyjną kawę po turecku. To szczegół, który mówi nam o tamtych czasach więcej niż niejeden ogólny opis gospodarki komunistycznej.

Nie należy oczywiście zakładać, że wszyscy Albańczycy mieli identyczne doświadczenia. Inni rozmówcy Zalewskiej odmiennie oceniali dostępność i jakość kawy w tym okresie. Jednak historia jęczmiennego zamiennika pokazuje coś interesującego: nawet kiedy brakowało właściwego produktu, można było zachować sposób jego przygotowywania.

Espresso, czyli włoska konkurencja

Dziś trudno wyobrazić sobie albańską ulicę bez kawiarni wyposażonej w ekspres ciśnieniowy. Czy to oznacza, że espresso wyparło tradycyjną kawę?

Nie do końca. Co więcej, włoskie espresso nie jest w Albanii tak nowym zjawiskiem, jak mogłoby się wydawać. Obie tradycje współistniały już w XX wieku, a przemiany po upadku komunizmu dodatkowo zmieniły albański rynek kawowy. Ciekawych informacji dostarczają ponownie badania Aleksandry Zalewskiej. Wśród trzynastu młodych Albańczyków, z którymi rozmawiała w 2007 roku, wszyscy wymienili espresso jako spożywany rodzaj kawy, a jedenastu wskazało również kawę po turecku.

Oczywiście tak niewielka grupa nie jest reprezentatywna dla całego społeczeństwa. Pozwala jednak dostrzec interesującą zmianę pokoleniową. Młodsi rozmówcy częściej wybierali espresso i nowoczesne kawiarnie. Starsi pozostawali bardziej przywiązani do tradycyjnego sposobu parzenia, szczególnie w domach.

Nie oznacza to jednak prostego podziału na młodych pijących espresso i starszych pijących kawę po turecku. Obie metody funkcjonują obok siebie, a wybór zależy również od miejsca, okazji i indywidualnych przyzwyczajeń. Współczesna albańska kultura kawowa jest więc interesującym połączeniem różnych tradycji, a nie historią zastąpienia jednej kawy drugą.

Dlaczego Albańczycy nadal piją kawę po turecku?

Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. Kawa dotarła na ziemie albańskie wraz z osmańskimi wpływami, ale przez kolejne pokolenia przestała być wyłącznie zapożyczonym zwyczajem. Stała się częścią miejscowej codzienności, rodzinnych spotkań i społecznych rytuałów.

Potwierdzają to również badania etnograficzne Alexandra Novika, który przez ponad trzy dekady zbierał materiały dotyczące kultury Albańczyków zamieszkujących różne części Bałkanów. Jego opracowanie z 2025 roku pokazuje, jak istotną rolę kawa odgrywa w tradycjach gościnności, obrzędach i codziennej komunikacji.

I chyba właśnie tutaj kryje się odpowiedź na pytanie postawione w tytule. Imperium Osmańskie dawno zniknęło z Bałkanów. Albania przetrwała kolejne przemiany polityczne, izolację i otwarcie na Zachód. Zmieniały się granice, ustroje, dostępność produktów i wyposażenie kawiarni. Jednak zwyczaj spotykania się przy kawie okazał się znacznie trwalszy niż systemy polityczne.

A sama kawa po turecku? Dziś nie musi już konkurować z espresso. Obie metody są częścią współczesnej Albanii i każda opowiada nieco inną historię tego kraju.

 

Źródła i dalsza lektura:

  • Aleksandra Zalewska, Tradycyjna kawa po turecku w oczach albańskich emigrantów w Polsce, „Etnografia Polska”, 2010.

  • Alexander Novik, Coffee in the alimentary culture and traditions of the Albanians in the Balkans, „The Journal of Ethnology and Culturology”, 2025.

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz