Historia Hario – japońskiej legendy świata kawy
W świecie kawy speciality są urządzenia, które pojawiają się na chwilę, robią sporo szumu i po kilku latach znikają. Są też takie, które zostają z nami na dekady. Jednym z nich jest bez wątpienia Hario V60 – prosty dripper, który dla wielu kawoszy stał się symbolem przelewowej kawy. A za nim stoi firma Hario, której historia zaczęła się… nie w kawie, ale w laboratoriach. I która do dziś pokazuje, że czasem największa innowacja polega na zrobieniu rzeczy maksymalnie prosto.
Zanim była kawa – było szkło
Hario powstało w Tokio w 1921 roku jako producent szkła laboratoryjnego. Ich specjalnością było szkło odporne na wysoką temperaturę – niezwykle trwałe i bardzo precyzyjne. W świecie laboratoriów liczy się dokładność, powtarzalność i czystość materiału. Te wartości zostały z firmą na zawsze.
Sama nazwa firmy jest zresztą bardzo wymowna. „Hario” pochodzi od japońskich słów:
- hari – szkło
- ō – król
Dosłownie oznacza więc „Król szkła”. Dopiero później firma zaczęła produkować akcesoria do herbaty i kawy. I to właśnie tam znalazła swoją legendę.
Stożek o kącie 60 stopni
W 2004 roku Hario zaprezentowało dripper V60. Na pierwszy rzut oka to bardzo proste rządzenie. Stożek. Do niego papierowy filtr i otwór na dole. Ale za tą prostotą kryje się kilka bardzo przemyślanych decyzji projektowych.
Pierwszą z nich jest kąt 60 stopni, od którego dripper wziął swoją nazwę. Stożkowy kształt sprawia, że woda kieruje się do środka złoża kawy i przepływa przez nie bardziej równomiernie.
Drugim elementem są spiralne żłobienia wewnątrz drippera. Dzięki nim papierowy filtr nie przykleja się do ścianek, a między filtrem a dripperem powstaje przestrzeń, przez którą może przepływać powietrze. To drobny szczegół, ale ma ogromne znaczenie dla ekstrakcji.
Trzecia rzecz to duży otwór na dole drippera. W wielu innych metodach parzenia przepływ wody jest częściowo kontrolowany przez sam sprzęt. W V60 dużą część tej kontroli oddaje się w ręce osoby parzącej kawę.
To oznacza, że smak kawy zależy m.in. od:
- tempa nalewania wody
- sposobu zalewania
- czasu ekstrakcji
Dlatego V60 jest jednocześnie proste i wymagające. I być może właśnie dlatego pokochał je świat kawy speciality.
Minimalizm, który stał się standardem
W świecie sprzętu do kawy często pojawiają się nowe rozwiązania, nowe patenty i nowe urządzenia. Hario poszło zupełnie inną drogą. V60 nie próbuje robić wszystkiego za użytkownika. Nie ma tu skomplikowanych mechanizmów ani technologii. Jest tylko prosty projekt, który pozwala kawie pokazać swój charakter.
To podejście bardzo dobrze wpisuje się w japońską filozofię projektowania – minimalizm, funkcjonalność i szacunek dla procesu. Można powiedzieć, że V60 jest trochę jak dobre narzędzie rzemieślnika: im prostsze, tym więcej zależy od umiejętności osoby, która z niego korzysta.
A gdyby zatrzymać wodę?
Przez lata V60 kojarzyło się z jedną metodą parzenia – przelewem. Woda przepływa przez kawę i spływa do serwera. Proces jest stosunkowo szybki i bardzo zależny od techniki. Ale w pewnym momencie ktoś w Hario musiał zadać sobie bardzo proste pytanie: A co by było, gdyby tę wodę na chwilę zatrzymać?
Tak powstał Hario Switch. Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykłe V60 osadzone na szklanej podstawie. Różnica kryje się w małym, bardzo prostym mechanizmie. W podstawie znajduje się stalowa kulka, która zamyka otwór drippera.
Kiedy zawór jest zamknięty, woda nie może wypłynąć. Zostaje w dripperze i kawa zaparza się w trybie immersji – podobnie jak w French Pressie. Dopiero kiedy naciśniemy niewielką zapadkę, kulka podnosi się, otwierając przepływ. Kawa zaczyna spływać do serwera.
Jedna kulka, zupełnie inna kawa
To, co jest fascynujące w Switchu, to fakt, że zmiana jest naprawdę minimalna. Ten sam dripper. Ten sam filtr. Ta sama kawa. A jednak efekt w filiżance może być zupełnie inny.
W klasycznym V60 kawa często jest bardzo aromatyczna, lekka, przypominająca herbatę. W trybie immersji, który umożliwia Switch, napar staje się zdecydowanie pełniejszy, bardziej zbalansowany, mniej podatny na błędy podczas nalewania wody. Jedna mała stalowa kulka zmienia całą dynamikę ekstrakcji. I właśnie w tym tkwi urok tego rozwiązania.
Japoński model biznesowy
Historia Hario pokazuje też coś ciekawego z punktu widzenia biznesu. W świecie, w którym wiele firm co roku wprowadza nowe produkty i kolejne generacje sprzętu, Hario rozwija swoje rozwiązania powoli i konsekwentnie.
Zamiast rewolucji – ewolucja. V60 wygląda dziś niemal tak samo jak kilkanaście lat temu. Switch z kolei nie jest zupełnie nowym urządzeniem, lecz sprytnym rozwinięciem istniejącego pomysłu.
Ten sposób myślenia można nazwać wręcz zenowskim podejściem do projektowania: nie komplikować rzeczy, które mogą być proste. Może właśnie dlatego produkty Hario tak dobrze odnajdują się w świecie kawy speciality, który ceni rzemiosło, jakość i powtarzalność.
Legenda, która zaczęła się od szkła
Od szkła laboratoryjnego w Tokio w 1921 roku do jednego z najbardziej rozpoznawalnych dripperów na świecie. Historia Hario pokazuje, że wielkie rzeczy nie zawsze wymagają wielkiej technologii.
Czasem wystarczy dobry projekt, prosty pomysł i odrobina odwagi, żeby coś ulepszyć. W przypadku V60 był to stożek o kącie 60 stopni. A w przypadku Switcha – mała stalowa kulka, która na chwilę zatrzymuje wodę i pozwala kawie pokazać zupełnie inne oblicze.
I właśnie dlatego Hario od lat pozostaje jedną z prawdziwych legend świata kawy speciality.